Piłka ręczna jest bardzo dynamicznym sportem. Nie tylko pod względem tempa gry, ale również jeśli chodzi o tempo pojawiania się nowych pomysłów w gabinetach federacji. Do czasu, gdy tego gabinetu nie zajmuje pewien przyspawany do stołka doktor z Egiptu, a europejczyk, o rozsądek zmian możemy być względnie spokojni. Względnie.

Ostatnia nowinka właśnie debiutuje na Mistrzostwach Świata kobiet w Niemczech. Są to czerwone grzybki zamontowane na stoliku sędziowskim, które mają zastąpić zielone karty do brania czasu przez trenerów. Grzybki oczywiście są sprzężone z syreną i zegarem, więc wedle planu, uda się uniknąć sytuacji, gdzie sędziowie nie zauważają faktu wzięcia czasu i w zamian rozdają cenne sekundy niczym Święty Mikołaj (patrz ostatni mecz z Barceloną w Kielcach).

Rzecz, którą chciałbym pokrótce przedstawić, dotyczy planów reformy Ligi Mistrzów. Ale warto zwrócić uwagę również na to, że plany EHF dotyczą reformy Pucharu EHF. Jest to o tyle ważne, że całość zmian nie polega jedynie na zawężeniu LM i zrobienie z niej bardziej elitarnych rozgrywek, ale zakłada jednoczesne rozszerzenie Europejskiej Ligi Piłki Ręcznej (ang. European Handball League) – są to nowe rozgrywki, które mają zastąpić wspomniany Puchar EHF. Tak więc w efekcie, mamy dostać dwa produkty sportowe na wyższym poziomie. Przynajmniej tak zakłada plan…

Liga Mistrzów od 2020 r. ma być ligą, jak przystało z nazwy (o ironio – a u nas ciągle puchar majowy zwany superligą), złożoną z mistrzów, a dokładniej ośmiu ,,majstrów” najlepszych europejskich lig i czterech dodatkowych zespołów (łącznie 12 zespołów). Wszystkie z nich rywalizować mają w jednej grupie grając systemem każdy z każdym. Po 22 rundach do ćwierćfinału mają awansować najlepsze osiem drużyn tabeli. Zostaną one podzielone w pary, w których będę rywalizowały o wejście do Final Four. Sam turniej finałowy ma pozostać niezmieniony.

źródło: http://www.eurohandball.com

Teraz czas na trochę liczb. Bynajmniej nie chodzi tutaj o pieniądze, które zapewne będą większe w nowej formule, a o liczbę rozgrywanych meczów w sezonie. W obecnym, zwycięzca LM rozegra 20 meczów, a w nowej formule aż 26. Potwierdza to ogólny trend aby grać więcej i więcej. Tymczasem szczypiorniści to tylko ludzie i chyba ktoś zapomina o ich zdrowiu. Tym bardziej, że co chwila słychać głosy sprzeciwu wobec zwiększania liczby gier w sezonie. Jeśli dołożymy do tego sezon poolimpijski, plagę kontuzji w najlepszych zespołach mamy murowaną. To właśnie wspomniana liczba spotkań nie podoba się klubom z Bundesligi. Niemieckie kluby chcą, co słychać ostatnio głośno, być ważnym elementem nowej LM. Trochę nie jest im w smak mieć tylko jednego przedstawiciela w najwyższej klasie rozgrywek europejskich. Ponadto chcą rozmawiać z EHF o rozwiązaniu, które zmniejszy liczbę spotkań do max. 20. Co prawda sama niemiecka liga nie pomaga przy ustalaniu terminarza spotkań LM, jednak z przedstawicielami najlepszej ligi świata nie sposób się chyba nie zgodzić. Osobiście rozumiem ich podejście, tym bardziej, że zespoły z 2 i 3 miejsca w Bundeslidze i tak by grały w Europejskiej Lidze Piłki Ręcznej. Pewnie i tam nie ułatwiałby ustawiania terminarza rozgrywek. Dodatkowo, jak przystało na najlepszą ligę świata, pewnie zmonopolizowaliby te rozgrywki.

Tak więc chyba wszystko nie wygląda tak prosto.

Moim zdaniem rozwiązanie jest dość łatwe. EHF w swoim projekcie nie wyklucza w przyszłości rozrostu LM do 16 zespołów. Tak więc może zrobić to od razu? Przy założeniu, że wszystkie zespoły podzielimy na dwie grupy, zmniejszamy liczbę rozegranych meczów do osiemnastu (zakładając, że po fazie grupowej następują ćwierćfinały). Dodatkowe cztery miejsca możemy przydzielić przedstawicielom najlepszych lig.

To jednak tylko przypuszczenia i moje domysły. Faktem jest to, że za zmianą formatu ligi idą nie tylko wymagania sportowe, ale również infrastrukturalne. Każdy z zespołów musiałby rozgrywać mecze w hali o pojemności minimum ośmiu tysięcy. Nie jest tajemnicą, że taką halą nie dysponujemy, ale skoro pokonaliśmy Paryż w półfinale Final Four, to zasługujemy na obiekt większy od paryskiego…
…tyle tylko, że tamten obiekt wg Wikipedii ma 4300 miejsc…

Tyle na dziś. Ale to nie koniec, bo czas zacząć walkę o godziwą halę dla Stolicy Handball’a!

Zapraszamy do dyskusji o nowej formie LM w komentarzach.

Poprzedni tekst

"Co się porobiło z tą krainą złą..." - subiektywnie okiem kibica

Następny tekst

Wyjazd do Kwidzyna

Wystawiono 1 komentarz

  1. 8 grudnia 2017 | 10:14 —

    Dla mnie jest to trochę dziwne. Najpierw powiększyli ligę i w fazie grupowej zamiast 24 drużyn mamy 28 – tłumaczyli to chęcią zwiększenia popularności dyscypliny poprzez dopuszczenie do elitarnych rozgrywek większej ilości krajów – maks 41 bierze udział, 29 z rankingów i 12 z dzikich kart – tyle walczy o fazę grupową. A teraz chcą zmniejszyć do 12, żeby rozgrywki były „elitarne”? Może to i dobry pomysł, ale pachnie nudą i to potworną – już teraz spotkania nie budzą takich emocji, bo ile można grać z tymi samymi zespołami, a co dopiero jak będzie tylko 12 drużyn. No i z tym zwiększaniem popularności? Musieli by najpierw podnieść prestiż i popularność Pucharu EHF – czyli transmisje itp. Obawiam się, że w LM będą grać najbogatsze kluby i bardzo ciężko będzie przebić się tam komuś nowemu.

Podziel się swoją opinią i skomentuj ten wpis