Już w niedzielę kolejna odsłona Świętej Wojny. Mecz może tym razem nie najważniejszy sportowo, ale jak zawsze najważniejszy kibicowsko. Czas więc rozpocząć mobilizację. Spotkania z Wisłą to najlepszy sposób, żeby pokazać, kto dominuje w Polsce na handballowej scenie kibicowskiej. Mamy dla Was kilka krótkich wspomnień z potyczek z Nafciarzami. Trochę starszych, trochę nowszych. Dziś część pierwsza, rok 1993, wspomnienie Piotrka. Zapraszamy! Zachęcamy również do dzielenia się swoimi wspomnieniami.

„To chyba była moja pierwsza odsłona „Świętej Wojny”.

Pierwsza świadoma, bo wiedziałem już przed meczem co się może wydarzyć i na co zwrócić uwagę… Dzięki temu naocznie przekonałem się, dlaczego wejścia Wiślaków między „Malinę” a Darka Wcisło mogą być bolesne, jaką robotę w obronie robi Wojtek Zielonko, albo że Wiktor Jaszczuk organizmem może przewrócić każdego.

Do tego kilka razy skandowanie „Pako! Pako!” po obronie sam na sam i karnego, a potem niezapomniane „piątki” po meczu.

Tych „piątek” najbardziej chyba mi brakuje. Co prawda teraz po meczu mamy „pociąg” razem z zawodnikami, ale to nie to samo.

Co do incydentu z Wróblewskim – nie wiem, nie widziałem…

W niedzielę gramy z Płockiem. Będę. Zedrę gardło. Jak co roku.”

Poprzedni tekst

Wyjazd do Zabrza!

Następny tekst

Wspomnienia ze Świętej Wojny cz.2

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Bądź pierwszy!

Podziel się swoją opinią i skomentuj ten wpis