Dziś druga część wspomnień i dużo wyjazdowego klimatu lat 90-tych. Autorem Wojtas. Całkiem inne realia niż obecnie, zapraszamy!

„Pierwsze mecze wyjazdowe w latach 90-tych zwykle nie dochodziły do skutku. Stróże prawa zawsze się czegoś czepiali, a to zły stan samochodu, a to kibice źle się zachowywali. Raz, czekając na wyjazd (na hali na Krakowskiej), jeden od nas rozwalił wielką reklamówkę , w której były flagi i alkohol. Wszystko się rozlało, więc smrodu było co nie miara. Policja nie chciała nas wypuścić z hali. Udało nam się jeszcze złapać busa z Żytniej, ale policjanci zablokowali całą ulicę i tyle było z wyjazdu.

Innym razem załatwiałem wyjazd na mecz do Płocka. W ostatniej chwili się udało. Wyjazd był z Krakowskiej. Mieszkałem wtedy na Podkarczówce i musiałem po coś skoczyć na chwilę do domu. Gdy wróciłem pod halę okazało się, że chłopaki już pojechały. Szukali mnie, lecz nie wiedzieli gdzie mieszkam. Poszedłem do domu i wziąłem od taty samochód, mówiąc, że zmarł kolega i jadę na pogrzeb. Pojechałem sam do Płocka, na mecz dotarłem w 20 minucie. Ludzie od nas byli w szoku, że w ogóle zdążyłem.

Na innym wyjeździe, na jednym z postojów, odpaliliśmy ciągnik i zajechaliśmy nim około 10 km w kierunku Płocka. Po jakimś czasie jednak zawróciliśmy i oddaliśmy ciągnik właścicielowi.

Na jeden z wyjazdów w 2000 roku pojechaliśmy do Płocka w 5 osób. Był to okres, gdzie nasi nie walczyli o mistrza. Ochrona w Płocku była w szoku, gdyż klub z Kielc nie zgłosił, że ktoś z Iskry się wybiera. Bawiliśmy się, że odkręcamy żaróweczki. Mecz wygrany, a mistrzem na koniec sezonu zostało Wybrzeże.

Na jednym z wyjazdów na Wisłę zdarzyła się nawet afera. Mecz był cały czas w plecy, staliśmy, jak to zwykle w Blaszaku, za bramką. Wzdłuż naszego sektora chodziła taka maskotka w głupiej czapce i cały czas prowokowała. Cały czas prosiłem, żeby nie zasłaniała nam meczu. Skończyło się na tym, że skoczyłem na maskotkę, sprowadziłem do parteru i zaczęła się zadyma…”

Mecz z Wisłą już jutro. Ma być kosmos, każdy zdziera gardło, nikt się nie oszczędza. Spotkania z Nafciarzami to nasza kibicowska wizytówka, od nas zależy jak się pokażemy!

Poprzedni tekst

Wspomnienia ze Świętej Wojny cz.1

Następny tekst

Z perspektywy barierki...

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Bądź pierwszy!

Podziel się swoją opinią i skomentuj ten wpis