Zwykle jest tak, że gówno pamiętam… Tyle że wygrali. Ale ile? Kto najlepszy? Kto dał dupy? No ni chuja. Pamiętam za to zawsze co dzieje się za mną i  byliście wczoraj kurwa wyśmienici. Na parkiecie sparing rodem z ligówek, a na sektorze korba tak konkretna, że aż brakuje mi słowa. Głośna, solidna i z dobrym jebnięciem. Na boisku czekali na koniec. Nasze „E” toczyło się za to własnym, zajebistym torem. Właśnie dokładnie za to… wszystkim ogromne dzięki! Pokazaliśmy kim jesteśmy, co potrafimy, jaka jest nasza siła, a także to, że drzemy ryje dla Iskry, wynik nie ma znaczenia. Brawa dla wszystkich którzy w tym uczestniczyli!

Dobra, starczy włażenia w dupę. Teraz smęty i gadanie o przyszłości… 27.03, w godzinach popołudniowych, czyli za nieco ponad 40h, mecz z Puławami! Najzwyklejsza ligówka. Zwykłe, regularne, cotygodniowe, pozbawione emocji i po prostu przyjemne lanie wylosowanego akurat członka naszej polskiej SuperLigi. Od jakiegoś czasu już bez ŻADNEGO wyjątku. Potężną niegdyś Petrochemię równamy z błotem przy każdej okazji.

Będzie to mecz taki jak zwykle. Czyli taki, który przyprawia mnie o pieprzony ból zatok. I głowy. Bo jak zwykle na sektorze będzie pusto! A tych, którzy jednak zdecydowali się zmarnować 2h ze swojego życia, będzie trzeba w jakiś sposób zmotywować i zrobić tak, żeby był klimat. Wyobraźcie sobie że łatwe to kurwa nie jest. Nie chce tu oczywiście negować postawy tych, którzy na ligowych meczach są regularnie, tych u których sraczka, praca, kobieta lub inne przyczyny nieobecności – nie występują, i tym samym tych, dzięki którym w ostatecznym rozrachunku zawsze dajemy radę. Część czytelników w tym momencie może czuć się dumnie. Sami oceńcie swoją frekwencje i jeśli jesteście zadowoleni z wyniku, to rezerwujcie czas we wtorek, aby to uczcić. Sprawa jest wszystkim znana i każdy widzi jak to wszystko mniej więcej działa…

TRZYMANIE ATMOSFERY NA MŁYNIE DRUŻYNY, DLA KTÓREJ KAŻDY MECZ LIGOWY JEST TRENINGIEM JEST KURWESKO TRUDNE. Do młyna wkrada się ukradkiem najgroźniejsza szmata jaką świat widział. Nazywa się RUTYNA. To z nią musimy walczyć, przeciwstawiać się, wyganiać i przeciwko niej zbierać siły. Jej złośliwość polega na tym, że zawsze wraca. Kiedy udaje się ją wygonić i czasowo ożywić atmosferę oprawą, podkręcić ludzi,  zaliczyć dobry wyjazd, przeprowadzić udaną mobilizację albo pomóc komuś kto tej pomocy aktualnie potrzebuje, jednoczymy się i nie ma z nami żadnych szans. Ona jednak z koniem się nie kopie. Czeka cierpliwie na nasze słabe momenty i kiedy przychodzi czas – atakuje. Wtedy kiedy terminarz nie sprzyja, kiedy wszyscy nagle chorzy, zapracowani albo wyjechali na koniec świata i nie odbierają nawet telefonu. Wtedy, kiedy życie rodzinne i prywatne musimy przedłożyć nad Iskrę, bo codzienność oraz jej zobowiązania nas do tego zmuszają i nic na to nie możemy poradzić. Wtedy, kiedy siedząc w szkole, pracy, czy robiąc milion innych rzeczy, przypominamy sobie o meczu.  Wtedy kiedy ustawiamy wszystko tak, żeby zdążyć z roboty,  kiedy sprzątamy w domach, nadrabiamy zaległe obowiązki i jesteśmy ostojami moralności, odpowiedzialności i słodyczy tylko po to, żeby w dniu meczu zapomnieć  o wszystkim i z czystym sumieniem dać się ponieść Iskrowskiej fali. Wtedy, kiedy robimy wszystko żeby się wymigać, żeby na 2h dostać urlop od życia, żeby wyładować całotygodniowe napięcie ze wszystkich gówien jakie spływają na nas w trakcie normalnego życia.. Zdarza się też, że z dwu godzinnego meczu robi się 24h melanż. To piękne zjawisko. Czas zapieprza do przodu, a my jesteśmy już dorosłymi ludźmi. Niestety. Stąd nasze wszystkie apele, nabory, zachęty itp. Potrzeba świeżej krwi. Potrzeba młodych świrów, którzy ogolą sobie łeb i pojadą przez cały kraj dla godziny meczu. Ludzi, którzy za parę lat przejmą władzę i którzy zrobią tak, żebym taki ja, przyszedł na młyn i z zaciekawieniem patrzył jak wszystko pięknie działa, jak małolaty robią zbiórki, powstaje oprawa za oprawą, a doping na meczach jest głośny i fanatyczny. Coś w deseń „walczyć trenować”.

Dzięki Wam jednak na każdym meczu zawodnicy nas słyszą. Brawo! Wiedzą, że jesteśmy zawsze. Wiedzą że stoimy za nimi murem i wiedzą że zawsze będziemy. Piłkarzyki klubu z miasta na P nie mają tyle szczęścia.  Ich fanatycy piszą o nich brzydkie rzeczy, ubliżają, obrażają się, pokazują to publicznie, a do tego ich nie dopingują. Czyli z relacji kibic-klub zostało tylko płacenie za bilety. Na domiar złego ich szefowie i cały zarząd ma ich w dupie, a każdy próbuje zarobić co się da zanim wszystko się rozwali na amen. Szczerze to chyba mają gorzej. Aż ogarnęło mnie chwilowe współczucie.

Dobra, przeszło… Jebać Petre! A więc jeszcze raz… 27.03 mecz z Puławami! Najzwyklejsza ligówka, Zwykłe, regularne, cotygodniowe, pozbawione emocji i po prostu przyjemne lanie wylosowanego akurat członka naszej polskiej SuperLigi. Uwaga, uwaga, tym razem baty dostaną… Puławy! Tak jest, brawa dla zwycięzcy, a nagroda do odebrania we wtorek na Bocznej.

Czas na sedno… Zróbmy w ten wtorek coś „wyniosłego”. Zróbmy z tego gównianego, ligowego meczu szlagier na miare F4. Wyobraźcie sobie: „na hali 1000 osób, popcorn, cola i 15 bramek do przodu Na sektorze E natomiast 200 gardeł, długie pieśni, zabawa i atmosfera jakieś jeszcze nigdy nie było! Zawodnicy z Puław będą biegać po boisku dumni jak lwy, będzie im się wydawać, że są tacy ważni… Ale to nie to! My tu jesteśmy dla NIEJ! By Was zachęcić i poruszyć trochę kreatywność, stwarzamy jedno puste miejsce w naszym śpiewniku. Miejsce do zapełnienia we wtorek. Jeśli masz w głowie nutę którą zawsze chciałeś zaśpiewać na sektorze, jeśli uważasz że jest dobra, a rytm i słowa będą zgrane, staniesz się sławny. Od wtorku za każdym razem, kiedy będziemy śpiewać nową nutę, będziesz miał bezcenną świadomość, że to Twoja zasługa. To uczucie droższe od pieniędzy.

Podsumowując, reasumując, kończąc ten ciut za długi monolog. WALCZMY Z RUTYNĄ. Niech każdy kto ma z Iskrą coś wspólnego, zarezerwuje sobie wtorkowe popołudnie. Nie ma takiej sprawy, której w dwa dni nie dało by się przełożyć. Słuchajcie… Nie dlatego, żeby wygrali pomóc im grajkom w zwycięstwie (to akurat mamy w kieszeni). Nie dla tego, żeby czuli dobry doping na parkiecie, nie dlatego żeby świat patrzył jak nas dużo… zróbmy to dlatego że potrzebujemy ożywienia. Sami w siebie musimy na nowo uwierzyć. Sami sobie pokazać, że jesteśmy kurwa najlepsi. Że mamy się dobrze i jesteśmy dla klubu potężnym wsparciem. Propozycję nowej przyśpiewki może podać dosłownie każdy. Beż żadnego wyjątku. Ma być rytmicznie, głośno i fanatycznie. Wplątany w refren bluzg w na petre to dodatkowe 10ptk. Zgłoszenia przyjmuje ja, zaczynając od teraz i kończąc na meczu…

Wtorkowy mecz będzie inny niż wszystkie! Iskra to my!

Poprzedni tekst

Wspomnienia ze Świętej Wojny cz.2

Następny tekst

Wyjazd do Legionowa ! (zapisy)

wystawiono 2 komentarze

  1. Ortalion92

    Gościu napisz jakąś książkę czy coś.. Ja to kupuje;) Wszyscy na E, bez wyjątku!

  2. 25 marca 2018 | 21:12 —

    Woo. Niezłe

Podziel się swoją opinią i skomentuj ten wpis